NARTY 2009, TRYSIL

11 February 2009 | PRYWATNE | No Comments

07-09.02.2009
Od czego by tu zacząć… Po przepłynięciu Bałtyku z Gdyni do Karlskrony i po 10 godzinach jazdy samochodem podjehaliśmy do Oslo. 50km od celu pogoda zaczęła się psuć. Na początku jechaliśmy 120km/h, teraz 30, aż w końcu 2,5km od miejsca noclegu stanęliśmy w miejscu. Śnieg sypał strasznie, a na drodze lód. Po godzinie powolnej jazdy dojechaliśmy do naszej rodziny pod Oslo. O 12:00 następnego dnia ruszyliśmy do Trysil. Pierwszy powaźny problem napotkaliśmy przy podjeździe do hytty – trzeba było w końcu założyć łańcuchy na koła. Potem wszystko z górki – trasy zjazdowe i pogoda idealne. Krawędzie nart idealnie wbijały się w świeży śńieg. Warunki jazdy i ilość tras zjazdowych nieporównywalne z tymi w Polsce. Niestety część tras była wyłączona z jazdy ze względu na wysokie niebespieczeństwo zejścia lawiny.


Pożywna obaido-kolacja



Wieczorem pojechaliśmy kupić skipassy. W niedziele i wtorki stoki są oświetlone do 20:00


Wiewiórka w karmniku dla ptaków ;)


Widok z okna z salonu.


Bez łańcuchów lepiej tutaj się nie ruszać.




10.02.2009
Teraz, jak piszę ten tekst, jesteśmy uziemieni w domu w górach. Niestety samochód rano nie odpalił. Akumulator w samochodzie padł i musiałem zjechać na dół na nartach po ładowarkę na staję. Na szczęście przed śmiercią z nudów chroni nas telewizja satelitarna ;) Oglądamy sobie discovery i czekamy aż akumulator trochę się podładuje i samochód ociepli. Może wieczorem poszukamy gdzieś dostępu do internetu, to wrzucę ten tekst na online…

10.02.2009, godz. 10:09
Więc wczoraj zdarzył się cud. Pan traktorzysta odśnierzający nasz podjazd zainteresował się dlaczego nie jesteśmy na nartach i po zapoznaniu się z naszą kiepską  sytuacją po godzinie przyjechał z superultraładowarką, dzięki której nasz focus odżył. Od razu pojechaliśmy na stok, który był otwarty wyjątkowo do 20:00.

Jest 10:10 – zaraz wyjeżdżamy na narty. Samochód rano ledwo odpalił, w nocy temperatura spadła do -20 stopni, ale tym razem pomyśleliśmy i schowaliśmy akumulator do łazienki, żeby nie zamarzł.

Chyba wyjdzie na to, że ten tekst będzie opublikowany dopiero po naszym przyjeździe… Kompletne internetowe zadupie tutaj ;)

Zdjęć dzisiaj nie będzie, bo na razie Canon Polska nie zamierza dostarczyć mi nowej 5tki, a z obecną boję się jeździć na plecach. Niedługo pierwsze zdjęcia kolejnych najlepszych par, a komórką nie zamierzam zdjęć robić ;)

11.02.2009, godz. 19:55
W końcu w hotelu w centrum znalazłem internet ;) Jutro jesteśmy tutaj ostatni dzień, po powrocie trochę poprawek na PG i zaczyna się SEZON ŚLUBNY!!

Skomentuj